niedziela, 14 kwietnia 2013

Chora rzeczywistość.

Czasem odnoszę wrażenie, że społeczeństwo coraz bardziej się zmienia. Niestety na gorsze. Mało kto potrafi docenić to co ma, większość wciąż narzeka pomimo całkiem dobrej sytuacji. Chciałam w tym poście cofnąć się parę lat wstecz, ale niestety - muszę opisać stan obecny.

Daniel - osoba zarówno mi bardzo bliska, jak i potrafiąca zadać wiele bólu. Poznaliśmy się 6 lat temu, Daniel był wtedy w wojsku. Byliśmy parą przez niecały rok, jednak szybko okazało się, że Daniel wolał szaleć i imprezować z kumplami, niż spędzać czas ze mną w trakcie swoich przepustek. Summa summarum zostawił mnie po niecałym roku dla innej dziewczyny, do tego w sposób ohydny - przestał się po prostu odzywać.

Nasze drogi zeszły się ponownie półtorej roku temu, gdy spotkaliśmy się przez przypadek w knajpie. W zasadzie rozmawiałam z naszym wspólnym kolegą, którego lubię bardzo i kontakt mieliśmy przez te 6 lat nieprzerwanie. Daniel się dołączył i tak wyszło. Postanowiłam olać przeszłość, gdyż teraz to już nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia a fajnie jest odkurzyć stare znajomości.
Jednak ta znajomość jest dla mnie bardzo uciążliwa. Daniel - podobnie jak ja - nie miał zbyt kolorowego dzieciństwa, musiał w życiu radzić sobie sam. Jednak nie mam pojęcia, skąd się biorą te jego niektóre szopki. Po pierwsze wieczna zazdrość - i nie tyle o mnie, bo z Pawłem się dobrze dogadują - co o samą sytuację. Że ja mam faceta, a on jest sam. Że ja studia dobre skończyłam, a on nie. Że ja lecę sobie w tym roku na pierwsze porządne wakacje, a on nie. Że ja w majówkę zwiedzę sobie kolebkę naszej cywilizacji, a on nie. I długo by wymieniać. Potrafi strzelać fochy o wszystko, w sposób na tyle udany, że zawsze trafi mnie prosto w serce.

I na spotkaniach naszych dyktuje warunki. O studiach nie gadaj, bo ja i tak nie zrozumiem. O chrześniaku i jego braciszku nie gadaj, bo ja dzieci nie cierpię, i nie chcę tego słuchać. I o tym też nie gadaj, bo coś tam. I nawet jak się ma śmieszną historyjkę czy anegdotkę to nie, bo Danielowi się to nie spodoba i zapewne strzeli foszyskiem.

Tylko dlaczego? Przecież się przyjaźnimy, zresztą jest nas więcej w paczce. Przecież się martwię o niego, staram się pytać co słychać, spotykać się z nim często. Przecież w żaden sposób nie robię mu krzywdy. Przecież jest dla mnie dobrym przyjacielem.I wcale nie ma tak źle - bo pieniędzy zarobić potrafi dużo, nie raz ma więcej niż ja, Paweł i mój ojciec razem wzięci. Więc może pojechać zwiedzić kolebkę cywilizacji. I polecieć na porządne wakacje. Ale lepiej zazdrością ranić najbliższych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz