poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Jeszcze gorsza przeszłość.

Różni ludzie kolekcjonują różne rzeczy. Jedni znaczki, inni butelki po dobrych alkoholach, a jeszcze inni pocztówki... Ja też kolekcjonuję. Ludzi, którzy byli bliscy, a odeszli w niepamięć.

Żaneta - przyjaciółka z piaskownicy. Miałam około 6 lat, kiedy nasza szczeniacka przyjaźń miała początek. Żaneta miała pewien problem - cierpiała na mutyzm, ze względu na swoją okropną sytuację rodzinną. Ojciec schizofrenik, który terroryzował ją, jej matkę oraz jej brata, a do tego matka alkoholiczka. Pomimo mutyzmu komunikacja szła nam bardzo dobrze. Czy to na migi, czy w formie pisemnej. Pomagałam jej ja - mając 5 zł od dziadków wolałam kupić jej chleb i coś do tego (tak, w tamtych czasach było to możliwe), jak i moja rodzina. Zanosząc obiady, dając pieniądze. Przyjaźń ta miała moment przełomowy - Żaneta przełamała się! I zaczęła się odzywać. Jakoś w 2002 roku. No cud! To ona poznała mnie ze Sławkiem. Była wtedy dziewczyną przyjaciela Sławka. Jak skończyła się znajomość? Poznała Rafała, ojca jej dziecka. Rafał był jeszcze gorszy niż Sławek. Kiedyś prawie ją zabił - wywożąc ją do lasu i podstawiając jej nóż pod gardło. A potem i mnie. Byłam u Żanety na noc, Rafał się o tym dowiedział. Nienawidził mnie za to, że ostrzegałam Żanetę przed nim - że to świr, że ją skrzywdzi. Dowiedział się, że jesteśmy same (choć był wtedy Żanety brat, co nas uratowało), przyjechał, wszedł siłą do mieszkania i groził mi siekierą. Tomek, brat Żanety, cudem uchronił nas od najgorszego. Karetka, policja, mój ojciec, wszystko to około północy. Oczywiście zeznania na nic, bo Żaneta panicznie bała się Rafała i wszystkiego się wyparła na drugi dzień. Także do tej pory chodzi wolno. A gdy go widzę, serce staje w gardle. A Żaneta? Odzywała się, gdy akuratnie nie była z Rafałem. Pomagałam jej i jej synkowi, jak tylko mogłam. A gdy znów - idiotka - wracała do oprawcy, słuch po niej ginął. W końcu olałam, bo przecież to chore.
 

Karolina - przyjaciółka z liceum. Bliska jak siostra - nie tylko ona, ale także jej 3 siostry i matka. Były mi jak rodzina. Spędzałam tam co drugi weekend. Wiedziałyśmy o sobie wszystko, jej mamę traktowałam jak własną. Karolina miała chłopaka - Piotrka. Przyjaźń była cudowna i intensywna do pewnego momentu. Tego, w którym wybrałam inny kierunek studiów, niż Karolina. Ona wychodziła z założenia, że jako przyjaciółki, będziemy studiować to samo. Jednak po długiej dyskusji i wielu argumentach zrozumiała, że wybrany przez nią kierunek nie jest dla mnie. A wybrany kierunek przeze mnie nie jest dla niej. Trochę stosunki się ochłodziły, ale dalej się widywałyśmy i rozmawiałyśmy. Aż Karolina rzuciła Piotrka. I poznała nowych znajomych. I Cathelyn odeszła w niepamięć. Bo mówiła, że Piotrek to idealny facet, a ona rzuca go, bo jej kompletnie odbiło. Piotrek płakał mi w rękaw, a ja nie potrafiłam znaleźć ani jednego powodu, dla którego Karo go zostawiła. Ba, sama nie umiała tego argumentować. Każda prośba o spotkanie była ignorowana, zbywana brakiem czasu. Bo Karolina wolała zadawać się z nowym towarzystwem, niż spędzać czas z osobą, która olała tydzień szkoły i siedziała z nią, gdy Karolina miała operację. Z osobą, która potrafiła rzucić wszystko i jechać do niej, gdy ta miała podły humor. Ma teraz nowego faceta, a z ekipy "nowych" znajomych z mało kim utrzymuje kontakt. Miałam być druhną na jej ślubie. Bierze go w lipcu z nowym Piotrkiem. Nie zanosi się.

To dwa najbardziej bolesne i niezrozumiałe dla mnie przypadki, choć mniejszych znajomości, zapisanych w archiwach, jest więcej. Ale te dwie przyjaźnie tkwią w głowie jak kołek - zostały zniszczone nie z mojej winy, choć początkowo chciałam się chłostać w pokucie, byleby przyjaźnie odzyskać. I robiłam wszystko, by te relacje przywrócić. A po czasie okazuje się, że zostały zrujnowane za szczerość. Szczerość z mojej strony oczywiście. Bo ostrzegałam, że Rafał może zrobić krzywdę (a wiem, że robił, nie raz). I wyraziłam opinię, że porzucenie Piotrka było niczym innym, jak kaprysem świeżo upieczonej studentki.
 Z Piotrkiem mam kontakt do dziś. Z Karoliną oboje nie rozmawiamy.

I chyba Daniel dołączy do kolekcji. Za co? Sama tego nie wiem teraz. Pewnie odkryję po latach, ale w tej chwili już wiem, że o przyjaźń się nie walczy - o tą prawdziwą nie trzeba, a ta fałszywa nie jest warta.

Jak wspomniałam, ludzie kolekcjonują różne rzeczy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz