środa, 17 kwietnia 2013

Wszystko na raz.

Tak sobie czasem myślę, że Ministerstwo Edukacji powinno wprowadzić obowiązkowe zajęcia z wróżbiarstwa i jasnowidztwa. Nie, nie żartuję. Okazuje się, że w życiu jest mnóstwo sytuacji, w których taka wiedza jest wręcz niezbędna.

W latach szczenięcych, kiedy każdy stosuje zasadę "dzieci i ryby głosu nie mają" oraz "to są sprawy dla dorosłych, a nie dla dzieci", trzeba się domyślać, co się stało. Jednak domyślanie się w tak młodym wieku jest bardzo trudne. Przecież małe dzieci chcą wiedzieć, co się dzieje, dlaczego rodzicie się wiecznie kłócą, dlaczego mama nie może kupić nowej zabawki, dlaczego nie pojedziemy w tym roku na wakacje i dlaczego tatuś się wyprowadził. Większość dorosłych unika trudnych rozmów z dziećmi, co powoduje u maluchów strach, niepewność. To bardzo rzutuje na życie przyszłe. Dlaczego tak trudno dziecku wyjaśnić w miarę delikatnie co się dzieje? Maluchy mają przecież dużo empatii i zrozumienia, pod warunkiem, że odpowiednio wyjaśni im się sytuację. Znam wyjątki, w których dzieci nie są odsuwane na bok, bo to "sprawy dorosłych".
Więc gdyby uczono nas wróżbiarstwa na tysiąc sposobów, można by sobie takie rzeczy wywróżyć, wiedzieć co się dzieje i czuć się bardziej komfortowo.

Kiedy przestajemy być podlotkami zaprogramowanymi na podstawowe potrzeby, idziemy do gimnazjum i zaczynamy się domyślać. W tym wieku jesteśmy w stanie rozszyfrować dziwne sytuacje w domu bez znania tajników wróżenia. Jednak w końcu przychodzi czas na napisanie egzaminu gimnazjalnego, czy też egzaminu dojrzałości. Podchodząc do owych egzaminów w dzisiejszych czasach, udzielenie poprawnej odpowiedzi na pytanie to dopiero połowa sukcesu. Najważniejsze jest to, aby odpowiedź napisać dokładnie tak, jak ubzdurał to sobie autor cudownego i ukochanego klucza. Więc poza znajomością np. lektur, trzeba wiedzieć, że autor opisuje postać jako miłą i ładną i punktuje to jako dwie osobne odpowiedzi po 1 pkt każda. Także zawarcie ich w jednym zdaniu powoduje przydzielenie tylko jednego punktu, bo tak mówi święty klucz! Sama Szymborska przekonała się, że nie tak łatwo sprostać wymaganiom cudownym autorom tychże szablonów. Pytanie tylko, skąd my mamy wiedzieć, co tam siedzi w głowach ludzi układających modele odpowiedzi, skoro są one pilnie strzeżone? Już wiecie?! TAK! Wywróżyć sobie na kilka dni przed egzaminem, lub ujrzeć przyszłość jako wyszkolony jasnowidz, lecz to już chyba wyższy poziom. Po sobie wiem, że im człowiek więcej wie i myśli, tym mniej punktów jest w stanie zdobyć. Najbardziej kuriozalną sytuacją była matura z angielskiego, gdzie Ci bardziej władający językiem Królowej Elżbiety zauważyli, że w jednym zadaniu typu listening jak byk pasują dwie odpowiedzi. Idąc tokiem myślenia pt. "gdzieś tu cholera jest haczyk", wybrali odpowiedź mniej oczywistą, gdyż na lekcjach zazwyczaj takowe były poprawne, bo te "rzucające się w uszy" w dalszej części słuchania posiadały pewne ale. Wśród tych ludzi znalazłam się i ja. Po otrzymaniu wyników każde z nas utopiło gdzieś jeden punkt, otrzymując wynik 98%, choć pewni byliśmy stuprocentowego wyniku. Tak, podstawowa matura z angielskiego jest na poziomie gorszym, niż można by przypuszczać. Po konsultacjach z naszą nauczycielką okazało się, że układający klucz nie wpadli na to, że na tym poziomie będą zdawać ludzie aż tak ogarnięci i to wychwycą. A, choć władam tym językiem na bardzo przyzwoitym poziomie, nie szarpnęłam się na rozszerzenie tylko dlatego, że nie było mi to do niczego potrzebne, a im mniej stresu na maturach, tym lepiej. Mogliśmy odwołać się do CKE i anulować egzamin wszystkim maturzystom, ale po co. A mogliśmy też sobie wywróżyć, co tam autor testu i doń odpowiedzi miał na myśli...

I w końcu te umiejętności byłyby strasznie przydatne w sytuacji, gdy ktoś nagle się obraża, ignoruje nas i unika lub całkowicie urywa kontakt, a my nie mamy bladego pojęcia, dlaczego tak się dzieje i co mogliśmy zrobić nie tak. Bo jeśli możemy już uzyskać jakieś informacje, to tylko od tej pierwszej grupy i najczęściej brzmią one "domyśl się" lub "powinieneś/powinnaś wiedzieć". No ale skąd, skoro nie jesteśmy wróżbitami Maciejami czy tam też Davidami? Gdyby Ministerstwo Edukacji...

Danielu, wybacz, że nie potrafię wróżyć, ani przewidywać przyszłości, bo gdybym umiała, wywróżyłabym sobie, dlaczego się tak bardzo obraziłeś i się nie odzywasz. A najlepiej, gdybym umiała to drugie, bo przewidziałabym, że taka sytuacja nastąpi i starałabym się jej uniknąć tak bardzo, jak tylko się da.

Chyba jednak dołączysz do kolekcji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz