Jeszcze gorsza przeszłość.
A propos kolekcjonowania niekonwencjonalnego... Chyba się mojemu Lubemu udzieliło, a może nie?
Paweł miał przyjaciela, Krzyśka, z czasów liceum. Szczegółów nie znam, jednak mogę stwierdzić, że dogadywali się bardzo dobrze. Krzysiek rok po maturze postanowił opuścić kraj nad Wisłą, mlekiem i miodem płynący, i spróbować swoich sił na Wyspach. Mimo to, Paweł i Krzysiek utrzymywali kontakt. Do tego Paweł dogadywał się z bratem Krzyśka - Markiem. Kiedy ja i Paweł zaczęliśmy się spotykać, cała ta ferajna miała się bardzo dobrze.
Marka poznałam pierwszego - z racji tego, że on był cały czas w kraju. Gwoli wyjaśnienia znałam go już wcześniej, choć znałam to za dużo powiedziane - kojarzyłam go z klubu, do którego często chodziłam, i w którym też pracował Paweł. Wpadłam Markowi w oko, jednak szybko go zbyłam, bo to nie mój typ.
Gdy zostaliśmy sobie oficjalnie przedstawieni przez Pawła, od razu skojarzyliśmy nasze gęby. Marek od początku tej naszej wątpliwej znajomości wydał mi się dziwny. Specjalizował się głównie w opowiadaniu historii, których nikt nie był świadkiem i które wydawały się nieprawdopodobne. Marek potrafił też wygłaszać niewybredne komentarze na mój temat, które zbywałam, bo po co przejmować się kimś takim.
W końcu miałam okazję poznać Krzyśka - kiedy powrócił skruszony do swej ojczyzny, gdyż Zielona Kraina nie spełniła jego oczekiwań. On również wydał mi się podejrzany, ale był najlepszym przyjacielem Pawła, więc traktowałam go neutralnie. Jakoś tam dogadywaliśmy się we czwórkę dłuższy czas. Ale zdarzyła się jedna sytuacja, której chyba nigdy nie zapomnę.
Mieliśmy z Lubym kryzys - normalne w każdym związku, prawda? Kłóciliśmy się jak nigdy, jednak mimo wszystko byliśmy razem. I poszliśmy na tą feralną imprezę. Tą, której żałuję do dziś. A tak nie chciałam tam iść.. Z racji tego, że z Pawłem rozmawiałam prawie wcale siedzieliśmy w dwóch obozach. Krzysiek, Marek i Paweł przy jednym stoliku, ja i trzeci brat wesołego klanu przy drugim. Aż tu ni stąd, ni zowąd przybiega do mnie Krzysiek i wyzywa mnie od najgorszych na całą knajpę, jak ja mogłam zdradzić Pawła z Markiem? Że jestem skończoną szmatą i on mnie od początku nie lubił. No ok, w sumie to z wzajemnością. Po 5 minutowym szoku zaczęłam płakać, bo nie bardzo ogarniałam, co się dzieje, a procenty dawały o sobie znać. Krzysiek podsumował moje zachowanie jako przyznanie się do wszystkiego złego i tylko go utwierdziło w przekonaniu, że jestem zwykłą kurwą. Na słowo kurwa wystartowałam z pięściami na 3 razy większego faceta ode mnie, na szczęście dobry brat nas rozdzielił, w dość wulgarnych słowach podsumował swojego starszego brata i zamówił mi taksówkę.
Co się okazało? Ano to, że Marek cały czas zazdrościł Pawłowi, że to on mnie zdobył. I wykorzystał ten moment, kiedy między nami nie układało się zbyt wiele, a do tego pewną imprezę, która skończyła się tak, że zostałam z Markiem sam na sam, bo reszta towarzystwa słodko spała w upojeniu alkoholowym. Nagadał Krzyśkowi, że na tamtej imprezie poszłam z nim do toalety i odstawiliśmy niezłą sodomię i gomorię... To był policzek w twarz - po pierwsze, że ktoś wpadł na coś takiego po drugie - że pomimo mojej nieufności do tych dwóch panów spędzałam z nimi czas.
Po długich dyskusjach i wyjaśnianiu stanęło na tym, że nie ma żadnych świadków, jestem tylko ja i Marek, słowo kontra słowo. To Paweł miał zdecydować, komu uwierzy...
Jak już wiecie, Paweł jest ze mną. A Krzysiek i Marek poszli w niepamięć, choć Paweł niejednokrotnie próbował odbudować relacje z Krzyśkiem. A do kompletu dochodzi Jasiu, kolega nas wszystkich, który pomimo pierwszych zapewnień, że jest po naszej stronie, teraz imprezuje z wesołym klanem.
"To ludzie ludziom..."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz