Jeszcze gorsza przeszłość.
Cała historia z Danielem zmusiła mnie do refleksji. I do wspomnień, tych bolesnych głównie.
2004 rok. Byłam wtedy małą gówniarą, balansującą między granicami, ze względu na brak jakiejkolwiek hierarchii wartości przekazanej od starszych. Mój ojciec wtedy nie był przyjacielem. Wręcz przeciwnie - praktycznie w ogóle nie rozmawialiśmy. W tym też roku poznałam mojego pierwszego chłopaka, który prawie zrujnował mi życie.
Sławek był 4 lata starszy ode mnie. Dziewczynom w moim wieku imponowali starsi, lecz często mieli oni na nas fatalny wpływ. Tak też było w tym przypadku. Pierwsze papierosy, alkohol, seks. Wszystko to w wieku 14-15 lat. Sławek, na początku był super facetem, lecz z czasem upadł bardzo nisko. W dużej mierze przyczyniło się do tego jego ówczesne towarzystwo. Brał sterydy, za kołnierz nie wylewał, trochę nawet handlował narkotykami. Zdarzyło się nawet, że po pijanemu ukradł samochód i rozbił je. Dostał wyrok w zawieszeniu. A ja dalej z nim byłam, sama nie wiem, czemu. Tkwiłam w tym bagnie 3 lata.
Sławek stał się chorobliwie zazdrosny, olał szkołę, potrafił pić codziennie, umawiać się ze mną i olewać. Jego porąbana matka cały czas go broniła i dużo rzeczy przypisywała mnie. Że to ja jestem winna temu czy tamtemu. Raz od niego odeszłam - nachodził mnie w nocy, wypisywał i wydzwaniał, groził, że zabije mnie albo jakiegokolwiek faceta w moim otoczeniu. Wróciłam, ze strachu. Gdzie byli rodzice? Zajęci swoim zabałaganionym życiem, wiecznymi awanturami, że dzieci zeszły na dalszy plan. Zresztą wielu rzeczy im nie opowiadałam o Sławku.
W końcu odeszłam, po 3 latach, definitywnie. Wtedy, kiedy Sławek mnie uderzył. I to dość solidnie. Uderzył, bo chciał się ze mną kochać, a ja odmówiłam, bo był pijany. Pech chciał, że jestem osobą wybuchową i mu oddalam, ze zdwojoną siłą. Jego matka jednak twierdziła, ze to ja go pobiłam, a on się bronił, wydzwaniała, że Sławek był na pogotowiu i oni mnie na policję podadzą. Wtedy wkroczył mój ojciec i pomógł z tego wyjść. Jeszcze ponad pół roku bałam się wychodzić z domu, bo Sławek wciąż groził.
Teraz jestem z Pawłem. A Sławka widujemy - jak pije wódkę na przystanku o 10 rano i prosi nas czasem o parę groszy. A mi wstyd. Czy słusznie?
Na pocieszenie: kociołek meksykański z mięsa mielonego usmażonego z czosnkiem i majerankiem, cebuli, pomidorów, papryki i fasoli czerwonej, doprawiony chili.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz